Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Jak wygląda wychowanie seksualne w Państwie Środka?

Edukacja
Typography

Wychowanie seksualne w szkołach i przedszkolach w niektórych krajach wciąż jest tematem tabu. Jak wygląda to w Chinach? Kraj środka od lat zmaga się z przeludnieniem. Co jednak zrobić, gdy program polityki jednego dziecka wcale nie poprawia sytuacji? Edukacja seksualna od najmłodszych lat wydawałaby się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Jednak, czy społeczeństwo jest na to gotowe?

Nie tak dawno, bo zaledwie kilka lat temu w Chinach światło dzienne ujrzała książka „Ceńmy życie”( 珍爱生命).  Podręcznik do wychowania seksualnego wzbudził wśród chińskich rodziców wiele kontrowersji. Nie byli oni zachwyceni tym, że od najmniejszych lat dzieci poznają nazwy takie jak „penis” czy „jądra”, które z punktu widzenia przeciętnego obywatela współczesnego świata nie wydają się zbytnio gorszące. Kiedy niektórzy rodzice nazwali tę książkę „rysunkowym porno”, nie obyło się rzecz jasna bez kontrowersji. Zachodnie media jednak nie podzielały tych obaw uznając podręcznik za postępowy, ale niezbyt wulgarny. Książka zawiera bowiem informacje na temat budowy części intymnych, procesu rozmnażania, antykoncepcji, a nawet porusza kwestię molestowania, czy też wykorzystywania seksualnego. Nie pomija także homoseksualizmu, który przez wiele lat był w Chinach zjawiskiem zakazanym. Jeszcze w latach 90 XX wieku leczono seksualizm jako chorobę, a homoseksualistów wtrącano do więzień za „chuligaństwo”. Ustawa zakazująca tego typu wykroczeń zniesiona została dopiero w 1997 roku. Sam homoseksualizm zaś wykreślono z listy chorób w roku 2001.

Książką wyjaśnia także czym są fantazje seksualne, jak przebiega stosunek płciowy oraz, że niektórzy ludzie wcale nie muszą zakładać rodzin, żeby być wartościowymi jednostkami.

Co ciekawe, chińska podstawa programowa nie zakłada miejsca dla przedmiotu takiego jak „wychowanie seksualne” na żadnym etapie edukacji. System rozrodczy człowieka omawia się (lub nie) na lekcjach biologii, ale choroby przenoszone drogą płciową wciąż pozostają tematem tabu. Rodzice również nie kładą nacisku na uświadamianie dzieci mając nadzieję, że te „dowiedzą się w swoim czasie”. Dla przeciętnego Europejczyka mogłoby się to wydawać nie do przyjęcia. Takie podejście ma oczywiście swoje konsekwencje. Dorastający ludzie bez elementarnej wiedzy w tym temacie eksperymentują z seksem poznając swoje ciała i jego potrzeby, co często kończy się niechcianą ciążą, a w konsekwencji aborcją, bo żadna Chinka nie chce być samotną matką. To dość powszechne w Europie zjawisko nie jest bowiem akceptowane w Państwie Środka.

Zjawisko to jednak starają się przełamywać chińskie przedszkola. Do wielu z nich trafiły zabawki, nie tak odmienne od przeciętnych lalek. Są to jednak specjalne lalki służące edukacji seksualnej, wyposażone w genitalia, które dzieci mogą oglądać. W ten sposób przedszkolaki dowiadują się jak różni się ciało kobiety od ciała mężczyzny, jak wygląda poród, oraz na czym polega zapłodnienie. Lekcje w przedszkolu odbywają się z podręcznikiem i filmami edukacyjnymi.  W wieku przedszkolnym dzieci nie mają jeszcze świadomości swojej płciowości, co niektórzy nauczyciele uznają za dobry moment do nauki o seksualności. Oswajane z ludzkim ciałem i jego potrzebami od małego dzieci w przyszłości powinny postrzegać je jako coś naturalnego. W rzeczywistości te działania mogą być konsekwencją polityki jednego dziecka, czy bardzo powszechnej w Chinach aborcji. Dlatego bardzo ważne jest, by od najmłodszych lat dzieci posiadały świadomość własnego ciała i zachodzących w nim procesów. Niestety ta świadomość wciąż jest na niskim poziomie w porównaniu z krajami europejskimi.

Mogłoby się wydawać, że kraj, który przez wiele lat propagował politykę jednego dziecka kładzie nacisk na edukację seksualną. Dla Chińczyka najgorsza jest utrata ,,twarzy”. Co za tym idzie, przeciętny Chińczyk za wszelką cenę unika wstydu, a także mówienia o rzeczach wstydliwych, a niestety należą do nich tematy związane ze sferą seksualną. Nieważne jest bowiem to, co robimy w zaciszu własnego domu, ale to, o czym mogą dowiedzieć się inni. Dlatego Chińczycy kładą nacisk, by dziecko, które się urodzi było idealne, stad też powszechność aborcji, w tym selektywnej. Według statystyk tabletki antykoncepcyjne zażywa jedynie 1,2% Chinek, a wiedza w tym temacie wciąż jest bardzo szczątkowa.

 

Źródła:

"China Using Electrodes To 'Cure' Homosexuals", New York Times, 29 stycznia 1990.
http://world.time.com/2013/09/30/what-happens-when-only-1-2-of-chinese-women-take-the-pill-13-million-abortions/