Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Wywiad z Rafałem Sarneckim o kolejnej trasie koncertowej w Chinach

Kultura
Typography

W przeddzień kolejnej już trasy koncertowej w Chinach rozmawialiśmy z Rafałem Sarneckim o jego polsko-chińskim projekcie Rafał Sarnecki Sextet i oczekiwaniach wobec kolejnej serii koncertów w ramach JAZZ PO POLSKU Live in China 2017.

Polacy w Chinach: To nie pierwsza trasa koncertowa Rafał Sarnecki Sextet w Chinach? Dlaczego tak chętnie wracacie na Daleki Wschód?

Rafał Sarnecki: Jest wiele powodów, dla których zawsze chętnie powracam do Azji, szczególnie do Chin. Jako muzyk mieszkający na stałe w Nowym Jorku jestem przyzwyczajony do tego, że jazz jest dla publiczności czymś zupełnie naturalnym: w każdej dzielnicy są kluby jazzowe, jazz jest grany przez ulicznych artystów, w radio można usłyszeć jazz. W Chinach ten styl muzyczny był zakazany przez kilkadziesiąt lat. Mimo że zakaz został zniesiony ponad trzydzieści lat temu, to wciąż jazz jest postrzegany jako coś nowego, ciekawego. Dużo łatwiej jest zaskoczyć chińską publiczność niż amerykańską lub europejską. Muzycy amerykańscy oraz europejscy chętnie koncertują w Chinach, gdyż czują się tam po prostu potrzebni i doceniani. Wielu moich kolegów muzyków z Nowego Jorku po pierwszej wizycie w Chinach postanowiło zostać w Kraju Środka na stałe, założyli tu rodzinę i działają aktywnie na lokalnej scenie muzycznej.

Oprócz tego, Chiny to niewątpliwie najbardziej egzotyczny kraj, w jakim miałem okazję występować. Fascynuje mnie odmienność kulturowa tego miejsca, odmienność krajobrazu miejskiego, uwielbiam lokalną kuchnię. Te wszystkie elementy są dla mnie niezwykle inspirujące. 

Jak Chińczycy odbierają jazz? Czy chińscy słuchacze bardzo różnią się od zachodnich miłośników jazzu?

Reakcja na muzykę jazzową w dużych metropoliach takich jak Pekin czy Szanghaj różni się od tej w mniejszych miejscowościach. W dużych miastach istnieje grono autentycznych fanów jazzu, którzy przychodząc na koncerty wiedzą, czego można się spodziewać, rozpoznają popularne standardy jazzowe, znają lokalnych muzyków jazzowych. W mniejszych miastach publiczność bywa nieco zaskoczona obecnością zespołu jazzowego na scenie, czasem czują się zakłopotani, gdyż nie wiedzą jak reagować na muzykę. Czasem potrzebują bardziej entuzjastycznej i “charyzmatycznej” konferansjerki, aby zwrócić uwagę na występujący zespół.

W trasę koncertową ruszacie z dwoma chińskimi muzykami Wang Chenhuai i Xu Zitong. Jak rozpoczęła się ta współpraca? 

Obydwu muzyków poznałem w Chinach. Zostali mi poleceni przez znakomitego amerykańskiego saksofonistę Nathaniela Gao, który od sześciu lat mieszka w Pekinie. Z Chenhuaiem występowaliśmy razem również w Nowym Jorku. Cieszę się, że zespół, z którym koncertuję w Chinach jest tak międzynarodowy. Podróżowanie po kraju z lokalnymi muzykami pozwala mi lepiej poznać Chińską kulturę i obyczaje. Takie doświadczenie uważam za dużo cenniejsze kulturowo niż podróże z zespołem składającym się wyłącznie z Polaków.

Czy wspólnie występując dostrzegacie różnice kulturowe czy inny sposób wyrażania muzyki?

Zdecydowanie tak! Wykonując moje kompozycje z muzykami chińskimi mam okazję usłyszeć nowe świeże pomysły interpretacyjne. Każda scena muzyczna (amerykańska, polska, chińska) ma swój styl i odmienny język improwizacji. W związku z tym te same utwory zabrzmią zupełnie inaczej, gdy są wykonywane przez muzyków amerykańskich, polskich a jeszcze inaczej chińskich. Dlatego każda trasa koncertowa, w której biorą udział lokalni muzycy jest szalenie cennym doświadczeniem dla mnie jako kompozytora i aranżera. Z każdej takiej trasy przywożę nowe pomysły aranżacyjne, które wykorzystuję przy okazji kolejnych występów i tras. Myślę, że to właśnie muzyka jazzowa, dzięki tak ważnej roli improwizacji w utworach, daje jeszcze większe możliwości pokazania różnic temperamentu i sposobu wyrażania emocji między kulturami.

Tym razem spędzicie w Chinach prawie miesiąc. Czy będziecie szukać inspiracji dla swojej twórczości na Dalekim Wschodzi?

Tak, liczę na to, że w wolnym czasie między koncertami będę miał okazję skomponować jakiś nowy utwór lub nawet kilka utworów.. Obecnie jestem również w trakcie aranżowania czterech utworów na chór dziecięcy z Hanzghou. W repertuarze chóru znajdują się oprócz standardów jazzowych tradycyjne chińskie melodie. Myślę, że pobyt w Kraju Środka będzie doskonałym źródłem inspiracji do tej pracy aranżerskiej.

Koncerty Jazz po polsku Live in China na stałe wpisały się w kalendarz wydarzeń kulturalnych w Chinach. Planujecie już kolejne trasy koncertowe w ramach tego projektu?

Oczywiście. Liczę, że już za roku uda się ponownie wystąpić w Chinach. W przyszłym roku ukaże się moja nowa płyta. Przyszłoroczna trasa byłaby więc trasą promocyjną mojego nowego albumu.

 

fot. Rafał Sarnecki

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS