Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

No to mamy 2016. Dla mnie niewiele to znaczy. Przeskoczyła cyfra i tylko tyle. Nie mam noworocznych postanowień, nie mam podsumowań 2015. Mam za to plany, które właśnie się weryfikują..

Dla mnie styczeń to koniec kontraktu- czas decyzji, „dobra zmiana” i tego typu sprawy. Pierwotny plan był nie przedłużać kontraktu na kolejny rok, urządzić sobie bezrobocie na kilka miesięcy, uskutecznić jakieś dłuższe podróże a pózniej wrócic do Chin w inne miejsce. Ja już tak chyba 3 rok z rzędu się zwalniam, a niewiele z tego wynika, bo spełniają moje zachcianki:) Prawdopodobnie tak będzie i tym razem…

Na razie są rozmowy. Rozmowy ograniczają się generalnie do postawienia przeze mnie warunków. Wiem, że kilka osób dziwi się, dlaczego tyle lat siedzę na prowincji i trzymam się z dala od większych miast. To jest jeden z powodów- tu jestem niezastąpiony;) Mogę żądać gwiazdki z nieba i pracodawca zrobi wszystko aby mi ją zorganizowac. Większość obcokrajowców potrzebuje dużego miasta, zachodniego jedzenia i grona białasów. I fajno, ale takie miejsca mają minus- konkurencja. Ja wyżej stawiam swoją silną pozycję na pierdziszewie.

Ludzie znają mnie, ja znam ludzi. Jak tylko ktos potrzebje białasa to tym czy innym kanałem kontaktuje się z ‚Ticzerem Peterem’- sprawdzona marka;) Dodatkowej pracy, korepetycji itp. nie szukam, to ona szuka mnie. Standardowy etat to niecałe 20 godzin tygodnowo, więc pozostaje czasu na fuchy. Pouczyć nadzianym Chińczykom dziecko mnie nie boli, a płacą dobrze.

Podstawa to układ, gdzie pracodawcy zależy dużo bardziej na mnie, niż mi na pracy- bardzo cenię sobie taki stan rzeczy.

Na dniach powinno się wyjaśnić czy tym razem nie postawiłem zaporowych warunków. Jesli się zgodzą to kontynuujemy współpracę, a jeśli się nie dogadamy to robię sobie bezrobocie, pakuje plecak i w drogę.

A Sylwester? W Chinach to praktycznie dzień jak każdy inny. Swój Chiński Nowy Rok, ‚ruchome’ święto, mają tym razem 8/9 lutego i wtedy zwierzaki będa dostawać szału bo fajerwerki i petardy to tu BARDZO lubią. Wczoraj niewiele się działo. Knajpy może miały wyższą frekwencję ale tylko tyle. Większe miasta coś tam przygotowują, równiez jakies indywidualne akcje się zdarzają- kilka noworocznych zdjęć z Chin.

My zrobiliśmy lekki „ochlaj i wyżerkę” ale bez zbędnych fajerwerków(dosłownie i w przenośni)

Do urlopu(lub bezrobocia) pozostało 27 dni. Bez względu na wynik negocjacji ze szkołą luty spędzam ponownie w Tajlandii, a marzec w Nepalu, który czeka na mnie od poprzedniej wizyty w 2012. Problem z Nepalem jest, jeśli bawimy się w nauczyciela. Letnie wakacje to pora deszczowa, a zimowe ferie/Chiński Nowy Rok (styczeń/luty) to z kolei mało przyjazne temperatury. Tym razem kupiłem bilety do Kathmandu jeszcze w listopadzie nie martwiąc się o terminy i pracę.

pzdr i niech 2016 będzie git!

Źródło: http://www.chiny-info.pl/praca/koniec-kontraktu-aktualizacja-2016/

Na dźwięk słowa Chiny przychodzi nam na myśl Wielki Chiński Mur, proch strzelniczy, papier, ryż, herbata, Jedwabny Szlak oraz pismo chińskie. Natomiast śmiałe morskie wyprawy to w przekonaniu wielu ludzi domena Europejczyków.

 ...czyli Ogród Chiński, który położony jest w Łazienkach Królewskich. Został zaprojektowany według obecnego ogrodu, w rezydencji Księcia Gonga (Pekin). Ogród nawiązuje również do mody na „chinoiserie”.