Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Trudności z oddychaniem

Medycyna tradycyjna
Typography

Opisałam jeden z niewielu ładnych dni w ostatnim czasie, teraz czas opisać, jak wygląda rzeczywistość: okropna ciemnoszara zasłona utrzymuje się nieustannie, wszyscy noszą maski na twarzy, a co jakiś czas dowiaduję się, a to że stężenie zanieczyszczeń w powietrzu jest tak duże, że zaleca się nie opuszczać domów, a to że powinnam myć twarz za każdym razem po pobycie na zewnątrz, nawet jeśli to tylko 3-minutowy spacer między moim pokojem w hostelu a klasą, w której mam zajęcia.

Przy takim trybie życia wcale nie dziwi mnie koncepcja IV generacji praw człowieka. Prawo do czystego środowiska wydaje się dziwne? Niech ktoś spróbuje żyć w naprawdę zanieczyszczonym, bo nawet to, co się teraz dzieje w Krakowie jest niczym w porównaniu z tym, co zastałam w Pekinie. Naprawdę zaczynam czekać na moment, kiedy ludzie stwierdzą, że życie na Ziemi jest zbyt niebezpieczne dla zdrowia. I nie wydaje mi się, że takie stwierdzenie jest przesadą. Każdemu, kto myśli, że wszystko z naszym środowiskiem jest w porządku, polecam wycieczkę do Pekinu.

Jak Chińczycy próbują sobie z tym poradzić? Cóż, zwykli ludzie noszą maski, myją twarz i chyba liczą na to, że uda im się jakoś z tym żyć. Albo wyjechać. Tylko co da wyjazd, jeśli zanieczyszczenia rozprzestrzeniają się powoli na cały świat…? Nie jest przecież tak, że powietrze da się zatrzymać w granicach państw…

Na wyższych szczeblach postanowiono do oczyszczania miasta ze smogu wykorzystać sztuczny deszcz powstający przy pomocy techniki zasiewania chmur (używany również do nawadniania terenów narażonych na susze), który podobnie jak zwykły deszcz zmywa całe to paskudztwo wiszące w powietrzu. Na jeden dzień. Później niebo wraca do swojego poprzedniego wyglądu, trudno więc uznać, że ten pomysł się sprawdza. Żeby zapewnić miastu wolność od smogu, deszcz musiałby padać codziennie. Zastanawia mnie tylko, czy ktoś pomyślał, co się dzieje z zanieczyszczeniami, które spadają na ziemię. Bo same z siebie nie znikną. Poza tym, co prawda dotychczas nie wykryto, żeby jodek srebra, którego używa się do  zasiewania chmur powodował szkody na zdrowiu ludzi czy środowiska naturalnego, ale osobiście wzbraniałabym się przed wypuszczaniem do atmosfery kolejnych związków chemicznych…

Szukając informacji o sztucznym deszczu znalazłam też inne pomysły Chin na pozbycie się smogu. Jednym z nich jest coś w rodzaju ogromnego odkurzacza, którego prototyp stworzyła holenderska grupa Studio Roosegaarde przy współpracy z Uniwersytetem Technicznym w Delft w Holandii. Z animacji, na której zaprezentowano jego działanie wnioskuję, że będzie miał, o ile oczywiście wejdzie do użytku, działanie miejscowe, ale chyba lepsze to niż nic.

Poza tym ciekawy jest projekt „oddychającego roweru", zaprojektowany i wykonany przez artystę brytyjskiego pochodzenia Matta Hope, który mieszka w Pekinie. Ale jak sam stwierdził w jednym z wywiadów, to nie jest wcale pomysł na rozwiązanie problemu, tylko wskazanie, jak absurdalne jest samo nadmierne zużycie węgla, które wywołuje problem smogu.

Gdy wrócę do Polski, chyba dołączę do grona ludzi walczących o ochronę środowiska. Może w naszej zacofanej Polszy nadal oddycha się w większości miejsc bez większych problemów, ale bez wysiłku z naszej strony ten stan się nie utrzyma ;/

Edit: O dziwo, mimo że w piątek wróciła wielka smogowa zasłona, weekend okazał się zaskakująco słoneczny, więc śladem większości Chińczyków udawałam, że skoro zanieczyszczenia nie widać, to na pewno go nie ma i chodziłam bez maseczki. Miła odmiana.

Źródło: http://zaczynasiewiatr.wordpress.com/2014/03/03/trudnosci-z-oddychaniem/